Różane wspomnienia

sobota, 31 października , 2020|Historie|
Rating: 5.0/5. From 3 votes.
Proszę czekać...

Od dziecka marzyłam o swoim niezwykłym ogrodzie. Ciągle wyobraźnią przenosiłam się do tajemniczego ogrodu Mary, małej dziewczynki, która dzięki swej wrażliwości, miłości do przyrody, uporowi, a także zabawnej przebiegłości, potrafiła wraz z przyjaciółmi w zapomnianym od lat ogrodzie przywrócić piękno i radość życia. Najbardziej urzekły mnie w nim róże , głównie pnące, które tworzyły czarujące ściany. Było jak w bajce.

Po przejściu na nauczycielską emeryturę postanowiłam swe marzenia wprowadzić do realu. Zamknęłam jeden rozdział życia , a otworzyłam drugi. Było to trudne przejście, gdyż praca w szkole przynosiła mi ogromną radość i satysfakcję. Przez 40 lat miałam wspaniałych uczniów . Jestem z nich bardzo dumna. Wszyscy wiedzieli, że kocham kwiaty. Mieliśmy najpiękniejszą klasę bogatą w różnorodne rośliny. Wśród nich dominowała rozłożysta chińska róża, która raz do roku zakwitała na czerwono. Wtedy w klasie na twarzach uczniów pojawiała się radość. Byli dumni, a zarazem zauroczeni jej wyglądem. Mieli przecież w jej pielęgnacji swój udział.

Swoje marzenia przeniosłam na Mazury, do miejsca odległego o ponad 300 kilometrów od miejsca zamieszkania. To daleko jak na pielęgnację roślin, drzew i krzewów .Nie wiem, skąd wzięłam tyle sił, cierpliwości i wytrwałości, aby teren wokół domu rodzinnego mego męża przywrócić do życia. Tworzę tam od kilku lat mini ogród botaniczny. Jeszcze przede mną bardzo dużo pracy. Ciekawe pomysły wymagają przeanalizowania, gdyż każda roślina potrzebuje innego stanowiska. „Kawałek po kawałku ziemię trzeba było wydzierać”, ponieważ od lat ten tren był nieużywany. Mam już ponad 2000 roślin. Praca nad nimi sprawia mi radość i satysfakcję. Zmęczenie odczuwam dopiero w drodze powrotnej na Podlasie. Odzwierciedleniem jest często przytaczane wtedy powiedzonko męża: „ To dziwne! Cieszymy się, że napracowaliśmy się!” . Poważną, a zarazem nieocenioną rolę w realizacji mojego przedsięwzięcia odegrali i odgrywają: mąż i wnuczka Zosia. Wsparcie mam też od dzieci i ich bliskich, szczególnie podczas wakacji.

W moim mini ogrodzie szczególne miejsce zajmuje ogród różany. Tworzą one niezwykłe barwne kręgi. Wewnątrz nich altana z ogromnymi pniami do siedzenia . Pośrodku okrągły stół z pnia. W tym miejscu panuje niezwykła atmosfera. Siedzących przyciągają różne gatunki róż, szczególnie wtedy, kiedy rozwijają swoje pąki .Ich zapach wpływa na logiczne myślenie i zachowanie odwiedzających gości. Sprawiają też, że z ich wnętrza emanuje dobroć, wrażliwość. Twarze rodzinki promienieje z zachwytu. W tym ogrodzie część róż otrzymała imiona .Na ten pomysł wpadła wnuczka, która od ukończenia półtora roku uwielbia przebywać na Mazurach. Według niej to najpiękniejsze miejsce na Ziemi, pomimo że pochodzi z dużego niezwykłego miasta. Tutaj nauczyła się dostrzegać piękno przyrody- kwiaty, krzewy, ptaki, owady . Radość sprawiało jej dotykanie, nadawanie imion żabom, konikom polnym…

Dziewczynka uwielbia przebywać w ogrodzie różanym i pałaszować lody. Rośnie tam jej imienniczka Zosia . ( załącznik 1)To przepiękna róża o kolorach tęczy. Dba o nią szczególnie. Chwali się przed znajomymi, że to ona ją posadziła i pielęgnuje. Obok umieściła podobną dla babci. Obie są piękne, delikatne i subtelne. Nie zapomniała też o mamie. Róża o niebieskich barwach podbiła jej serce. Moją największą uwagę przyciągają róże herbaciane oraz czarne. Pierwsze czarują zapachem, są oznaką szacunku i elegancji. Z kolei drugie stwarzają niezwykłą atmosferę, pełną tajemniczości. Ogród różany nie jest jedynym miejscem tych roślin. Pojawiają się jeszcze w sąsiedztwie domu parami lub pojedynczo .Są różne, gdyż każda odmiana wymaga innego stanowiska. Koło mieszkania na wzniesieniu otoczonym pięknymi kamieniami rośnie od dawna żółta róża. Jest symbolem troski, przyjaźni, a od ośmiu lat prawdziwej miłości, niezwykłego piękna oraz uczuć wyznawanych przez czteroletnią dziewczynkę. Był piękny , słoneczny dzień. Doskwierał upał. Wnuczka ubrana była w delikatną przewiewną sukieneczkę. W pewnym momencie zbliżyła się do żółtej róży, ale na odpowiednią odległość, gdyż wiedziała, że róża ma kolce. Wzięła rozwinięty pączek w małe rączki i zaczęła z nim rozmawiać. „ Ty mój kochany pączuszku. Nie wyobrażasz sobie, jak cię kocham. Jesteś najpiękniejszym kwiatuszkiem. Będę się tobą opiekować i odwiedzać….” Przeszedł mnie dreszcz, serce zaczęło bić mocniej.

Udałam, że nie widzę. Na mojej twarzy zagościła radość, że dziecko ma dobre serce i kocha otaczającą przyrodę.

Na uwagę zasługuje też wydarzenie, które miało miejsce latem, ale nieco później. Jedna różyczka mieniąca się kolorami tęczy nie wypuszczała listków. Nie liczyłam na to, że da się ją uzdrowić. Innego zdania była wnuczka, która wykopała pod domem dość duży dołek, dodała czarnoziemu i tam ostrożnie wykopaną różyczkę przeniosła. Oczywiście w grubych rękawicach. Podlała wodą z małej konewki i czekała. Przez tydzień systematycznie podlewała każdego ranka. Któregoś dnia postawił nas na nogi krzyk: „ Róża wypuściła małą gałązkę!” W kilka dni później na niej pojawił się pączek, który potem pięknie się rozwinął. ( załącznik nr 2) Okrzykom radości nie było końca. Byłam dumna z mojej wnuczki. Wiedziałam , że jest wrażliwa i kocha róże. Przypomniały mi się wówczas słowa babci i mamy, które twierdziły, że kwiaty uwielbiają, jak się z nimi rozmawia.

Mój ogród to tajemnicze miejsce przepełnione dobrą energią Wierzę, że natura i jej bliskość może uzdrawiająco wpływać na ciało i ducha tam przebywających osób. Według mnie róża naprawdę jest lekarstwem na smutki, przygnębienie, stres, lęki… Dzisiaj wiem, że ogrodnictwo rzeczywiście ma zbawienne znaczenie na depresję. Jest formą terapii, a jeśli dodać do tego aromaterapię w postaci zapachów, mamy gotowy przepis na poprawę nastroju i dobre samopoczucie.

Rating: 5.0/5. From 3 votes.
Proszę czekać...

Zostaw komentarz

66 + = 76