Ewa – Miał być dom na wsi

piątek, 1 stycznia , 2021|Historie|
Rating: 4.7/5. From 6 votes.
Proszę czekać...

Miał być dom na wsi. Z duszą. Nie nowobudowany, z nowoczesnego projektu, obsadzony naokoło iglakami i różanecznikami (skądinąd również pięknymi). Miał być stary. Z historią, pięknym ogrodem, warzywnikiem i sadem. I jest!

W domu, niestety, jeszcze nie wszystko jest tak, jak by się chciało i jak być powinno. Kuchnię, mimo że mieszkamy tu już od 7 lat, oddaliśmy do użytku dopiero kilka miesiące temu. Cóż, coś za coś – wszystkiego na raz się nie uda zrobić. Ogórd za to kwitnie – dosłownie. Z niecierpliwością czekamy na pierwszy powiew wiosny, żeby zacząć kolejne w nim zmiany.

Chyba nie ma centymetra ziemi na naszej “posiadłości”, który nie zostałby w jakiś sposób przez nas dotknięty. Stere zdziczałe drzewa owocowe zostały usunięte, a na ich miejsce posadzone nowe, młodziutkie, dopiero co zaczynające wyciągać swe ramiona do słońca. Mamy nadzieję, że za jakiś czas (oby nie za długi) będą uginały się od pieknych, dorodnych owoców.

A początki… Nie było łatwo. Spora działka dokoła domu i wspaniała plantacja pokrzyw wysokopiennych. Od czego zacząć? Gdzie najpierw włożyć ręce? Który zakątek ogrodu najbardziej zasługuje na to, by zająć się nim w pierwszej kolejności? Trudna decyzja.

Jednak od samego początku był w tym zaniedbanym, przez wiele lat nie dotykanym ludzką ręką ogrodzie punkt – środek całego ogrodowego wszechświata… ONA… Wyrastająca wysoko ponad pokrzywy… Choć widać po niej wiek, nadal zachwycaj swą urodą. RÓŻA!

Jaka to odmiana? Nikt nie wie. Była tu zawsze. Co roku wyciąga do słońca swoje piękne ramiona zwieńczone subtelnie różowymi kwiatami. Gdy każdego roku nadchodzi ten czas, gdy zaczyna kwitnąć, nie sposób jej zatrzymać. Przez całe lato rozwijają pąk za pękiem, przyciagając wzrok każdego, kto znajdzie się w jej pobliżu. Pierwsze przymrozki? Ona się ich nie boi. Kwitnie nadal. Co z tego, że już koniec października? Początek listopada? Na niej nie robi to żadnego wrażenia. Dumnie wznosi oblicze do ostatnich promieni coraz chłodniejszego o tej porze roku słońca i cieszy oko swymi kwiatami. Dopiero większy mróz potrafi ją skłonić do zimowego odpoczynku.

Zatem mamy nasz początek! Już wiemy, jak będzie wyglądał nasz ogród! To ONA wyznaczyła nam drogę.

Piękno lubi towarzystwo piękna, dlatego nie można poprzestać na jednym zjawiskowym elemencie ogrodu. W związku z tym do Królowej dołączyły towarzyszki. W niedalekim sąsiedztwie zadomowiły się inne okazy róż: pnące zasiedliły wejście do domu od strony ogrodu, tuż przy nich rozsiadły się inne, niższe odmiany tych pięknych kwiatów.

Kilkadziesiat metrów od domu powstała kolejna rabata z różami – dodająca szyku i elegancji niewielkiej winnicy. W tym miejscu róże otrzymały dodatkowe zadanie: ich celem ma być nie tylko pięknie wyglądać, ale mają stanowić ochronę winorośli. Jest doprawdy cudownie! Winorośl i róże – wspaniali przyjaciele.

Róże, choć same w sobie piękne, lubią towarzystwo innych, jednak mniej strojnych kwiatów. Przecież nie można przyćmić urody róż. Co będzie, jeśli dwór krolewski zostanie urażony? Zapadła decyzja: wokół roż posługę dopełniających towarzyszy pełnić będzie lawenda. Razem świetnie się rozumieją i uzupełniają – strzeliste pędy róż, zwieńczone pięknym kwiatem lub ich bukietem i niewymyszony urok niższej rozłożystej lawendy. Widok nieprzeciętny, a i pszczoły i inne owady szaleją z radości.

Czasem róża – jak to przedstawicielka wyższych sfer – zaczyna kaprysić. A to pogoda nie ta, a to za mało wody, a to jej za dużo… “Słońca potrzebuję!” A innym znów razem: “Kocham słońce, ale już go trochę za wiele”. Czasem zdawałoby się, że woła: “Nie za mało tego nawozu? Głodna jestem!”. I jak tu dogodzić jaśniepaniom? Jdnak na ogół, mimo że natura wyposażyła je w kolce, są przyjazne dla otoczenia  i obdarzają wszystkich swym urokiem.

Wyższe sfery potrzebują zainteresowania, dbałości o nie, czasem znacznej uwagi, wręcz blasku fleszy. Ale czasem potrzebują ciszy, spokoju, nie znoszą natręctwa. Róże trzeba rozumieć, wtedy odwzajemnią się pięknymi kwiatami, zdrowymi błyszczącymi liśćmi i cieszą oko przez wiele, wiele lat.

Ciekawi jesteśmy ile lat ma nasza przewodniczka po świecie różanym – okaz, który zastaliśmy, przeprowadzając się do naszego nowego domu i ogrodu. Kilkadziesiąt na pewno. Niewiele roślin – pomijając oczywiście drzewa – może poszczycić się taką długowiecznością. A przy tym tak wyglądać! Czytałam o pasjonacie róż, którego okazy miały po 75 lat! A wyglądają jakby zostały posadzone klka lat temu. Któraż kobieta nie będzie zazdrościć różom? No bo, drogie panie, czy w wieku 75 lat którakolwiek z nas może poszczycić się takim aksamitem skóry, jak róże swymi cudnymi płatkami? Która z nas z wieloletnim bagażem doświadczeń będzie dumnie prężyć się do słońca, niejako zachęcając: patrzcie na mnie! Wprawdzie mam znacznie mniej lat niż wspomniane róże, ale często mam ochotę schować się do mysiej dziury, bo jak patrzę na siebie w lutrze, to mam ochote paść trupem.

Z różami jest zupełnie inaczej. One chcą, żeby na nie patrzeć, domagają się tego. Cóż, w końcu to najwyższe sfery wśród roślin.

Kolejny sezon przed nami. Czas zadbać o królową ogrodu i jej wierne towarzyszki, aby kolejny rok cieszyły nasze oko. Jaki będzie ten sezon? Czy róża bedzie kaprysić, czy jednak swoim zwyczajem pokaże całe swoje piękno? Już nie mogę się doczekać, aby się o tym przekonać. Jedno jest pewne: królowa pokaże, że ona tu rządzi!

Ewa Głogowska

Rating: 4.7/5. From 6 votes.
Proszę czekać...

Zostaw komentarz

+ 85 = 88